Polędwiczki wieprzowe z gruszką i pietruszkowym sosem

  Lubię połączenie mięsa i owoców. Tutaj lekko słodka gruszka, oprószona tymiankiem, pasuje dobrze do delikatnego mięsa polędwiczki. Szalotki i odpowiednio słony sos pietruszkowy dopełniają całości. Podałam z tłuczonymi ziemniakami. Bardzo dobry przepis na niedzielny obiad - jest efektowny, nie wymaga spędzania długich godzin w kuchni, no i nie ma za wiele sprzątania po gotowaniu - cały czas używamy tej samej patelni :)
    Znacie "Top Chef"? W każdym odcinku tego programu kucharze walczą z czasem, by ugotować potrawy, a jednak końcowa prezentacja dania jest nienaganna i bardzo kreatywna. Wszak je się oczami. Stąd  dziś, przy okazji układania niesfornych gruszek, powstał  cel długoterminowy, by opanować tą trudną sztukę..
  


Składniki na około 4 porcje:
1 mała polędwiczka - moja miała 600 gr
2 ząbki czosnku
sól, pieprz
1 łyżka masła
1 łyżka oliwy

2 szalotki
2 gruszki
łyżeczka suszonego tymianku [ale myślę, że świeży byłby jeszcze lepszy :) ]
    Sos:
    1,5 łyżki masła
    1,5 łyżki mąki
    1 szklanka rosołu 
    2 łyżki grubo posiekanej pietruszki
    sól, pieprz do smaku

      Wykonanie: 
      1. Nastawić piekarnik na 170 C.
      2. Czosnek zmiażdżyć i wymieszać z solą - pół łyżeczki. Polędwiczkę umyć i oczyścić z błon, pokroić na kawałki. Każdy kawałek nacisnąć parę razy dłonią (mięso jest zbyt delikatne by je rozbijać) i posmarować pastą czosnkową, oprószyć pieprzem. 
      3. Następnie przygotować szalotki: obrane pokroić na ćwiartki, a następnie jeszcze na pół.
      4. Rozgrzać na patelni oliwę z masłem, na średnim ogniu smażyć przez 5 minut polędwiczki z szalotkami, obracając co jakiś czas.
      5. Przełożyć mięso i szalotki do brytfanki - w trakcie tego kroku postarać się by tłuszcz pozostał na patelni :) Wstawić na 10 minut do piekarnika. Następnie pozostawić w piekarniku jeszcze przez 5 minut (mniej więcej  można wyjąć, gdy sos jest gotowy)
      6. W tym czasie obrać gruszki, pokroić w ćwiartki, oprószyć tymiankiem.
      7. Na tej samej patelni zarumienić gruszki (ok. 4  min, często obracając). Jeśli ze wcześniejszego smażenia nie pozostało za dużo tłuszczu, dodać 1 łyżeczkę masła. Przełożyć owoce do innego naczynia.
      8. Teraz sos: na patelnię włożyć masło, rozpuścić. Wyłączyć palnik. Dodać mąkę i drewnianą łyżką wymieszać dokładnie. Następnie wlać rosół i zagotować mieszając. Spróbować - w razie potrzeby doprawić solą i pieprzem. Gotować 4 minuty, pod koniec dodać pietruszkę i wymieszać.
      9. Układać na talerzu polędwiczki z szalotkami, gruszki i sos.


        Pastel de Tres Leches - meksykańskie ciasto "Trzy Mleka"

         Chyba najlepszą rekomendacją dla tego przepisu jest to, że podane około 23:00, na zakończenie biesiadowania w stylu meksykańskim i już po dwóch wcześniejszych daniach deserowych (nie mniej pysznych), zostało zjedzone w całości :) Viva Mexico!  Mimo sporej zawartości cukru, bitej śmietany i mleka skondensowanego nie jest mdłe ani przesłodzone. Można je podać z konfiturami lub sałatką ze świeżych owoców (jagodowe, truskawki etc.)

        Ciasto piekłam w blaszce 20x20, do nasączania odstawiłam na 5 godzin - mleczny płyn wchłoną się w 80%, a jego resztę wylałam po 1 łyżce na talerzyki.
        Przepis ze strony about.com, tutaj znajdziecie świetny tutorial krok po kroku.



         Składniki na ciasto:
        • 1 1/2 szklanki mąki
        • 1 szczypta soli
        • 1łyżeczka proszku do pieczenia
        • 1/3 szklanki oleju
        • 1 szklanki cukru
        • 1 łyżeczka esencji waniliowej lub kilka kropel olejku
        • 5 jajek L
        • 1/2 szklanki mleka 3,2%
        + składniki na kremowy płyn do nasączania:
        • ok 350 ml słodzonego mleka skondensowanego
        • ok 415 ml słodzonego mleka skondensowanego
        • 1/2 szklanki śmietanki 30% lub 36% (użyłam 36%)
        • 1 łyżeczka rumu lub brandy (opcjonalnie)
        + składniki do bitej śmietany:
        • 3/4 szklanki śmietanki 30%
        • 1 łyżka cukru 
        • odrobinę esencji waniliowej

        Wykonanie:

        Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem i solą. W drugiej misce zmiksować cukier i jajka na gładką, jasną masę. Dodać olej i wanilię, wymieszać. Dodać mleko, wymieszać. Na koniec wsypać mąkę, ostrożnie mieszając całość (żeby masa za bardzo nie opadła).
        Przełożyć do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 35 minut w temp. 170 C - zrobić "test drewnianego patyczka" - jeśli wychodzi suchy, ciasto gotowe.

        Ostudzić do temperatury pokojowej.  Przełożyć do formy z wysokim rantem (jeśli w takiej się nie piekło) np. szklanej, nakłuć całą powierzchnię dość gęsto widelcem. Odstawić do lodówki na 30 minut.

        Przygotować płyn do nasączania: wszystkie składniki wymieszać mikserem do połączenia. Wylać na ciasto i odstawić do lodówki przynajmniej na godzinę, a najlepiej na kilka - wiele przepisów podaje poleca zostawić na noc. Od czasu do czasu  polać wierzch ciasta płynem, który zgromadził się na dnie. Ciasto wchłonie płyn jak gąbka :)

        Przygotować bitą śmietanę - wszystkie składniki zmiksować i rozsmarować na cieście. Można posypać cynamonem.





        Ciasta Świata


        Węgierski deser - somloi galushka

        Gęsty sos czekoladowy, bakalie, biszkoptowe ciasto, krem waniliowy i bita śmietana - to właśnie węgierska somloi galushka. W cukierniach, które odwiedziliśmy w Budapeszcie prezentowana była zwykle w podłużnych, szklanych formach, zaraz obok tiramisu. Do podania używano łyżka do lodów - za jej pomocą na talerzy lądowały zgrabne, trójkolorowe kuleczki, polane polane czekoladą i ozdobione kleksem śmietany. Próbowaliśmy wersji zakupionej w sklepie - w lodówkach leżało przynajmniej 10 różnych pudełek z somloi galushka, ta którą wybraliśmy nie zachwyciła nas. By się przekonać, czy może być inaczej, był to pierwszy deser z "Hungarian Cookbook" (Karoly Gundel), jaki wypróbowałam. Uwaga, przepis z 1934 roku - od tej pory książka miała 45 edycji.  Acha, nazwa deseru pochodzi od kształtu wykrawanego łyżką ciasta - "galushka" czyli knedle, kluski. Najlepszy jest na drugi dzień po przyrządzeniu.


        Bakalie:
        • 100 gr orzechów włoskich
        • 80 gr rodzynek
        • 7 łyżeczek rumu
        1. Sparz rodzynki wrzątkiem, a następnie namocz w rumie - zostaw na całą noc. 
        2. Orzech rozgnieć na drewnianym wałkiem lub w  moździerzu na drobne kawałki.

        Ciasto:
        • 8 dużych jajek
        • 160 gr przesianej mąki
        • 130 gr cukru
        • 60 gr  zmielonych orzechów włoskich
        • 30 gr kakao, niesłodzonego
        1. Oddziel białka od żółtek, białka ubij na lekką pianę, powoli dodawaj cukier, do całkowitego wymieszania. Ostrożnie wmieszaj żółtka, a następnie powoli dodawaj mąkę - wymieszaj do połączenia składników i natychmiast odstaw mikser - postaraj się by masa nie opadła za bardzo przy dodawaniu ostatnich dwóch składników.
        2. Podziel ciasto na 3 części, do jednej dodaj i wymieszaj kakao, do drugiej orzechy, trzecia będzie bez dodatków.
        3. Upiecz każdą warstwę w temp. 170 C - mi zajęło to około 15 minut na każdą warstwę, użyłam blaszki 20x30.

        Krem waniliowy
        • 4 żółtka
        • 20 gr mąki
        • 20 gr mąki kukurydzianej/ziemniaczanej
        • 100 gr cukru
        • laska wanililii
        • 0,5 l mleka pełnego 
        Odlej z mleka pół szklanki (ok 125 ml), pozostałe zagotuj z wanilią. Wymieszaj żółtka z cukrem, odlanym mlekiem i mąkami. Zalej mieszaniną gotujące się mleko, ciągle mieszając gotuj około 2 minut.

        Syrop:
        • 125 ml rumu
        • skórka starta z 1 cytryny
        • 3 łyżki wody
        • 1 łyżka cukru pudru
        Wymieszaj wszystkie składniki.

        Sos czekoladowy:
        • 2 jajka 
        • 1 szklanka cukru pudru
        • 100 gr masła
        • 1 tabliczka gorzkiej czekolady 100 g, pokruszonej na kawałki
        • 4-5 łyżek śmietanki 30 %
        Przygotuj naczynie do kąpieli wodnej. W metalowej misce/garnku wymieszaj dokładnie "rózgą" jajka z cukrem pudrem, gotuj w kąpieli wodnej aż zbierze się biała piana (ok 5 minut). Zmniejsz ogień i dodaj pozostałe składniki, mieszaj do połączenia składników. Odstaw.

         SKŁADANIE W CAŁOŚĆ 

        • 300 ml ubitej śmietanki 30% (z cukrem według upodobań)
        • około 100 gr konfitury truskawkowej lub brzoskwiniowej
        1. Ciasto najlepiej układać w blaszce. Na spód połóż biszkopt.  Nasącz 1/3 syropu, rozłóż 1/3 bakali i 1/3 kremu. Powtórz proces z kolejnym biszkoptem.
        2. Na trzecim, ostatnim biszkopcie, po skropieniu syropem nałóż konfiturę, a następnie bakalie i krem. Teraz możesz posypać całość kakao i odłożyć do lodówki na kilka godzin.

        Przed podaniem możesz polać ciasto sosem czekoladowym i wykrawać za pomocą łyżki kulki, lub polać te kulki sosem dopiero na talerzu. Dodaj bitą śmietanę.
         
         


        Ciasta Świata

        Budapeszt od kuchni

         

        Ten post miał się ukazać wcześniej, ale 2012 rok rozpoczął się na tyle pracowicie, że ukazuje się dopiero teraz. Cóż, to będzie dobry rok :) Wracając jednak do tematu posta: Budapeszt na Sylwestra to zdecydowanie dobry wybór. Miasto nadal jest pięknie przystrojone (szczególnie ulice z konarami drzew oplecionymi lampkami), na placu Vörösmarty trwa jeszcze jarmark, a w powietrzu unosi się zapach grzanego wina i ciastek pieczonych na ruszcie. No i kąpiel w termalnych basenach - z których słynie ta stolica -  ma największy  urok w zimie!




        Ciastka z rusztu to oczywiście Kürtőskalács - bardzo podobne do czeskich trdelników. Jedliśmy palcami, rozwijając je, oprószone cukrem i cynamonem. Najlepsze jednak świeże, jeszcze gorące.
        Truizm, ale z powodu tych ciastek i kilku innych potraw napiszę: była monarchia Austro-Węgierska zostawiła współczesnym Węgrom sporo w kulinarnym spadku. Zresztą dotyczy to wszystkich państw/narodów, które kiedyś istniały w jej granicach. Możemy tam znaleźć bardzo podobne dania.

        Kürtőskalács podobno zwane jest ciastkiem kominkowym lub kominkiem. To oczywiście z powodu pustego środka.



        A grzane wino można było kupić właściwie wszędzie. W Sylwestra w najbardziej odwiedzanych miejscach ustawili się zapobiegliwie jeszcze panowie z kotłami, takimi jak ten po lewej. Ceny takiego samego kubeczka wahały się od 350 do 800 forintów w zależności od popularności miejsca i bliskości konkurencji :)

        Pierwszego wieczoru  po długich poszukiwaniach, ponieważ poszliśmy aleją Andrássyego  reprezentacyjną, dłuuugą ulicą pełną konsulatów i kamienic jednak zupełnie BEZ restauracji (przynajmniej nie z tego końca co szliśmy)
        .... w każdym bądź razie skręcając w bok i jeszcze raz w lewo dotarliśmy do miłej węgierskiej knajpki z menu po angielsku.
        Po prawej talerz przekąsek - głównie mocno solone mięsa. I dobre kiełbaski debreczyńskie. Co do warzyw, to w mojej węgierskiej książce kucharskiej pisze, że to "nowa moda". A wcześniej były tylko pikle.

        Na danie główne oczywiście - no baaa - gulasz. Ja: zupa gulaszowa.


        Reszta zacnych kompanów wybrała  treściwszą wersję, z kluseczkami. Kluseczki jeszcze będą. 


        Mimo, że wkoło kwitły bratki i nie było śniegu, to jednak bezsprzecznie była zima i takie treściwe, tradycyjne jedzenie odpowiadało nam przez cały pobyt. No, może z małym wyjątkiem na włoską knajpę  i domowe spaghetti ;)

        Z rzeczy, co do których nie zostaliśmy do końca przekonani to słynne węgierskie zupy rybne. Zamówiliśmy 3 różne, nie daliśmy im rady, trochę dlatego, że porcje były tak duże, a trochę z powodu smaku. Może kolejnym razem.  (W zupie po prawej jest makaron.)
        Moim osobistym faworytem zostało to danie:


        W karcie tradycyjnych specjałów nie mogło braknąć... gołąbków. Tutaj z kiszonej kapusty.


        Dosłownie kilka kroków od naszego mieszkania była stara hala targowa:





        Sklepów z papryką, w każdej możliwej postaci było mnóstwo. Wiązki, proszki, słoiki, woreczki, deseczki - głównie cepelia.   Zamiast tego chyba lepiej wybrać pasty paprykowe - są i u nas, ale tutaj zdecydowanie większy wybór.  Tutaj akurat zdjęcie z sąsiadującego z Budapesztem miasteczka Szentendre. Skromnym zdaniem naszej kompani najlepszą pamiątką z Budapesztu jest jednak wino. Całkiem porządne, za cenę jeszcze bardziej w porządku. I nie tylko tokaj.
        Ze słodkości natrafiliśmy na kilka pomysłowych ciast z marcepanem. Nie można być jednak w Budapeszcie i nie spróbować choć raz tortu Dobosza. Masa czekoladowa, cieniutkie warstwy i chrupiący, twardy karmel. Dużo zależy od jakości/smaku masy -  inaczej ciasto nie robi wrażenia.

        Krótka refleksja na temat języka na koniec: Węgrzy rozmawiają w języku elfów :) ale większość zna przy okazji angielski:)







        Czekoladowe trufle - przepis podstawowy

        Pudełko czekoladek własnej produkcji ma tą przewagę, że można je skomponować idealnie według własnego smaku. Do podstawy, na którą przepis poniżej, można dodać na przykład mielone orzechy, migdały, olejki smakowe, odrobinę ulubionego alkoholu (whiskey, gran marnier, brandy etc.), tartą skórkę pomarańczową, wanilię, siekaną żurawinę - na co tylko mamy ochotę. Ze względu na dodatek masła, powinny zostać zjedzone w ciągu tygodnia i przechowywane w lodówce. PS. Czekoladowe trufle zostały wynalezione we Francji - wcale mnie to nie dziwi :) oryginalna baza - ganache - nie zawiera masła.


        Składniki:
        250 gr dobrej jakości gorzkiej czekolady (powyżej 60% zawartości kakao)
        150 ml śmietanki 30%
        1 łyżka masła
        kakao do obtaczania


        Wykonanie:
        1. czekoladę połam/posiekaj na drobne kawałki w misce
        2. śmietankę zagotuj z masłem 
        3. jak tylko się zagotuje, zalej gorącą mieszaniną czekoladę i wymieszaj całość dokładnie na jednolitą masę
        4. z foli spożywczej wytnij kółko o średnicy miski i przykryj ją (zapobiegnie to utworzeniu się stwardniałej warstwy na wierzchu)
        5. odstaw do lodówki na około 4 godziny 
        6. wysyp kakao na płaski talerz
        7. przygotuj łyżkę lub (najlepiej) małą gałkownicę i formuj za jej pomocą małe kulki, obtaczaj w kakao (można wymieszać je ze startymi migdałami, orzechami etc.)
        8. odłóż do lodówki na pół godziny 
         

          Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

          Copyright © 2009 - Studnia Miodu - is proudly powered by Blogger
          Smashing Magazine - Design Disease - Blog and Web - Dilectio Blogger Template